poniedziałek, 8 października 2018

o przeganianiu smutków....

...było tak:
pewnego razu Ktoś był smutny i potrzebował pozytywnej, zielonej energii...
szukałam sposobu... i właśnie wtedy dostałam od mojego Taty tkaninę z potencjałem w postaci starej zasłony... od razu wiedziałam co z niej będzie i dla Kogo :)
...tkanina o pięknym roślinnym nadruku i grubym, ale rzadkim splocie, wymagała wzmocnienia... zrobiłam więc patchworkową kanapkę nieco odwrotnie: pod wierzch podłożyłam cieniutkie jasne płócienko i dopiero wypełnienie... płótno miało za zadanie nie przepuścić włókien wypełnienia na zewnątrz przez luźno tkaną materię wierzchu...
...a potem nagle mnie samą dopadły smutki.... ot, życie... zabrałam się więc za pikowanie z podwójną misją: "zatłuc" smutki własne i czym prędzej uszyć dla Kogoś coś anty-smutkowego :)
każdą wolną chwilkę spędziłam przy maszynie gorliwie wypełniając obie misje...
pomogło mi! :)
...po czym spakowałam "uszytek" oraz kilka drobiazgów i wysłałam na niemal drugi koniec Polski... już są na miejscu... i... chyba też pomogło :)

foto kronika zdarzeń:





kieszonka na dobre myśli ;)

smutkom wszelkim, zwłaszcza tym jesiennym, mówimy stanowcze "eeeeee taaaaam! i sio!"
....jeszcze mam kawałek tej zasłony, jakby co :)
 nie dajcie się smutkom!

poniedziałek, 10 września 2018

Motyl po przejściach - czyli poduszkowa reanimacja :)

.....jakiś czas temu odezwała się do mnie z ogromną prośbą Pani Ania, dla której uszyłam niegdyś kilka rzeczy... chodziło o uratowanie  poduszki z motylkiem , która jako ulubiona poducha małej Basi przeszła przez lata wiele prań, podróży i przygód, aż tak zwany "ząb czasu" ugryzł ją za mocno i tkanina będąca tłem dla motyla po prostu rozpadała się w palcach... ku rozpaczy Basi :(
sprawdziłam - poduszka powstała w marcu 2012 roku!
...cóż było robić - poprosiłam o przesłanie motyla oraz o cierpliwość, gdyż czasu na szycie niewiele, a tu zapowiadało się szycie skomplikowane ;)
...nie zrobiłam zdjęcia przed przystąpieniem do pracy, więc musicie mi uwierzyć na słowo - z jasnego tła nie było co zbierać... nie mogłam uszyć duplikatu całości, bo po pierwsze nie mam już tych wszystkich tkanin, a po drugie w przypadku ulubionej rzeczy - wiadomo, że to nie o to chodzi, prawda?

zatem po kolei:
...wyprułam kwadrat z motylem razem z ramką i literami imienia i uszyłam wersję numer dwa...

motylek drugi tylko nieznacznie różni się od swego starszego brata:

teraz wystarczyło połączyć stare z nowym:

nowy kwadrat wsunęłam między stare motylkowe ramy a podszewkę i przypięłam szpilkami:

przeszyłam dwa razy - tuż przy brzegu i na szerokość stopki, aby mieć pewność, że stare i nowe wypełnienie "złapią się" razem... oczywiście w tej sytuacji szew przechodzi też przez podszewkę, ale jest prawie niewidoczny po lewej stronie...
gotowe!

a tu zdjęcie "oryginału" - marzec 2012 :)


naprawiona poszewka ruszyła dzisiaj w drogę powrotną do Basi...
mam nadzieję, że Motylek Młodszy będzie równie dobrym przyjacielem, co ten Starszy... zresztą - Starszego, po równym wycięciu z resztek tła, też włożyłam do koperty... może Basia znajdzie mu jakieś dobre miejsce?... szkoda mi było go wyrzucić :)

ściskam

sobota, 25 sierpnia 2018

portki pasiaste...

....niewiele mam czasu na siadanie przy maszynie... wszelkie duże projekty ciągną się i ciągną... po kawałeczku, a właściwie szew po szwie... to prawdziwe ćwiczenia z cierpliwości i wytrwałości...
...czasem jednak dopada mnie tak wielka chęć uszycia czegoś od początku do końca, że rzucam wszystko i uprawiam szycie błyskawiczne...  to projekty "na raz" czyli czas jednej drzemki Malutkiej :-)
dziś mnie dopadło... 
...przerobiłam nieużywany T-shirt na spodenki dla M.


formę odrysowałam od spodenek, które lada chwilka M. zacznie nosić, bo już do nich dorasta...
smocze portki to prezent od mojej Przyjaciółki Agnieszki - Myszki dla... córeczki Smoka :)

...z założenia wszystko miało trwać 20 minut... i pewnie by tak było, ale maszyna się zbuntowała i nie chciała szyć tej dzianiny :( po kilku próbach rozwiązania problemu udało mi się ją zmusić do współpracy szyjąc starym sposobem Babci - przez paseczki papieru... było trochę gimnastyki oraz usuwania papieru, ale się udało! i zdążyłam zanim Malutka się obudziła :)
 

tyle zostało z koszulki ;)

po przymiarce wciągnęłam jeszcze szeroką gumę w pasek spodenek i proszę bardzo :)

...koszulka była na mnie nieco za krótka i nie moje kolory...
Malutkiej będzie "w niej" znacznie lepiej :-)

pozdrawiam z uśmiechem

niedziela, 11 marca 2018

króliś...

...króliczek, króliś... dla Córeczki...
...zaczęłam szycie dawno, gdy jeszcze nosiłam Ją pod sercem, ale nie udało mi się w porę skończyć... czekał więc cierpliwie na "nakarmienie" i detale... aż wreszcie mogłam zrobić ostatnie ściegi :)


...teraz króliś siedzi w rogu łóżeczka, a w chwilach zabawy powoli zaprzyjaźnia się z M.
jeszcze troszkę i będą razem brykać :)

czwartek, 8 marca 2018

karuzela...

....ten pomysł "chodził" za mną kilka dni... zdążył dokładnie opracować się w głowie - ze wszystkimi detalami technicznymi... potrzebowałam tylko wolnej chwili... aż się udało... 
...kilka skrawków tkanin, tasiemka, kawałek włókniny do usztywnienia "bazy", garść wypełnienia... oraz sprawny, jak się okazało, mechanizm pozytywki - karuzelki należącej niegdyś w niemowlęctwie do Starszego i Średniego :)
...wolna chwilka się znalazła, uwinęłam się w jakieś pół godziny :) i teraz nad łóżeczkiem M. wisi taka mini karuzela ....




...to na początek....
w głowie mam pomysł na kolejne "zawieszki"... poczekam na inną wolną chwilkę :)

 zatem "do usłyszenia"....