Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kameleonki - torby zmienne :). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kameleonki - torby zmienne :). Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lutego 2011

promyczek...

...dałam wczoraj Bożence słowo, że pokażę dziś - tak na przełamanie kiepskiego nastroju - co nowego zrobiłam... słowo się rzekło :)... i od południa zastanawiałam się, co by tu wieczorem pokazać z rzeczy, które uszyłam w ostatnich tygodniach, a nie zdążyłam na blogu zaprezentować... hmmm... myślałam... hmmm....
...rozwiązanie przyszło samo (co uznałam za bardzo dobry znak)... los podsunął mi wyraźnie od czego zacząć...
zadzwoniła do mnie późnym popołudniem Małgosia z wiadomością: "Ukazało się!"... i obie cieszyłyśmy się jak małe dziewczynki... radością spontaniczną, uśmiechniętą, miłą wielce... na niebie moim błysnął wyraziście promyczek światła... ciepły i jasny.... mmmm....
cóż takiego było przyczyną?
artykuł w czasopiśmie "TRENDY ART OF LIVING" opowiadający o pracach  uzdolnionej i sympatycznej Małgosi, którą mam niewątpliwą przyjemność znać i lubić bardzo :))) Gosia na co dzień zajmuje się projektowaniem i zakładaniem ogrodów... a w wolnych chwilach maluje na tkaninie... maluje rośliny i roślinki... z łąk i pól... zioła i chwasty... i robi to genialnie!  z pasją, z dbałością o każdy szczegół, drobiazg, odpowiedni kolor... roślinne malunki są po prostu bez zarzutu, jak z atlasu botanicznego...

poczytajcie proszę (foto można powiększyć)
źródło: "Trendy Art Of Living" 
Nr 1 (42) Luty 2011

Gosieńko! gratulacje raz jeszcze!!!!  
wreszcie Twoje misterne dzieła będzie mogło zobaczyć szersze grono osób... i mam nadzieję, że po prostu  podzielą mój zachwyt... mimo, że będą mieć do dyspozycji tylko tekst i zdjęcia, gdy tymczasem ja te cuda trzymałam w rękach :)

i tu wyjaśnić pragnę moją osobistą radość... otóż Małgosia poprosiła mnie o pomoc i wzięłam skromny udział w tym przedsięwzięciu... wymyślonym przez Gosię przedmiotom moja maszyna i ja nadałyśmy kształt... a moja torba-kameleonka w wydaniu eko (pokazywana z bliska kiedyś tutaj) dzięki lawendom namalowanym przez Gosię na szarfie mogła dołączyć do tej szczególnej kolekcji...
Gosiu jeszcze raz dziękuję!.... za wspólną pracę... i za dzisiejszy jasny promyczek słońca :)))
 

P.S. na prezentowanym zdjęciu przedmioty patrząc od góry to:
zazdrostka, poduszka, bieżnik z chwostami, ocieplacz na dzbanek, torba-kameleonka, woreczek z lawendą......

wtorek, 19 października 2010

kamelonka czarno-biała... i tutorial supełkowy :)

...sezon poduszkowy trwa... jeszcze jest sporo do uszycia... wszak jesień jest najlepszą porą na przytulanie i utulanki, prawda? :)
ale dziś pokażę Wam torbę- kameleonkę, której uszycie zajęło mi duuuużo czasu... czarnego sztruksu nie dało się bowiem szyć nocami, ba! - wieczorami nawet... przy sztucznym świetle, choćby najlepszym, nitki znikały na tle tkaniny, kontrafałdy zlewały się z resztą materii, gubiły się szlufki i inne detale....
na szczęście udało się, a kameleonka black & white (& red) jest już u Joanny, więc mogę odsłonić tajemnicę...

 strrrrasznie trudno w jesienne niesłoneczne popołudnie sfotografować czerń...
musicie mi uwierzyć na słowo, że to ma głębię, zaszewki i kontrafałdy :))

wnętrze torby: kieszonka na telefon i druga dwudzielna na dokumenty, pilnowatko do kluczy (długa taśma z karabinkiem) oraz dodatkowe pilnowatko - karabinek na krótszej taśmie... całość zapinana na zamek...

a podszewka wygląda tak


tu wtrącę, że z tkaniny, która w torbie jest podszewką uszyłam kiedyś dla Joanny taki komplecik... teraz jest więc TRIO :))

torba z szarfą drugą: wszak to kameleonka :)
na drugą szarfę miał być czerwony lub wiśniowy sztruks... na razie nie ma - bo ten kolor zniknął ze sklepów...
ale będę polować nań :)) i szarfa będzie.... tak łatwo się nie poddaję...

*****
a teraz...
tutorial supełkowy

obiecałam kiedyś, że pokażę przy okazji "jak to się przy kameleonce te supełki wiąże"... jest kamelonka - jest okazja, więc zrobiłam serię zdjęć i spieszę wyjaśniać zawiłości... (proszę wybaczyć, niektóre fotki są nieco nieostre, ale zauważyłam to dopiero wtedy, gdy torba była już w drodze do Właścicielki i nie mogłam zrobić nowych)...

 kładziemy szarfę na torbie
ukośnie ucięty brzeg szarfy jest prostopadły do dna torby
podczas całego procesu wiązania
ten fragment szarfy pozostaje niemal NIERUCHOMY

 pozostaly koniec szarfy przekładamy przez wszystkie szlufki

 krzyżujemy końce szarfy,
długi leży na nieruchomym

długi koniec prowadzimy w górę POD nieruchomym

zacieśniamy "skrzyżowanie'

długi koniec wraca w dół,
jest przekładany NAD nieruchomym i skrzyżowaniem

teraz znów POD nieruchomym przekładamy długi koniec ukośnie (dobrze jest przytrzymać wierzch supełka, by się potem ładnie układał)

wiążemy supełek - długi koniec przekładamy "przez dziurę"
(NAD nieruchomym, ale POD wierzchem supła)

ciągniemy oba końce zaciskając supełek...

 poprawiamy sam supeł, prostujemy jego boczne brzegi
i JUŻ! ;-)

supełek od spodu trochę przypomina wiązanie krawatowe
i wygląda tak:

miłego supłekowania.... może odmienicie swoje torby codzienne wiążąc im szarfy z apaszek lub szali?
niech Wam jesień nie będzie ponura :)))

czwartek, 12 sierpnia 2010

granatowe na zielonym...

...podczas "rozciągania czasu" powstała jeszcze jedna torba-kameleonka... ponieważ dotarła już na miejsce - mogę pokazać...
kameleonka zielona... znoooowu ;)))  ale jakże inna!
pewna sympatyczna Kasia poprosiła bowiem o szarfę granatową... i tak oto, niemal już tradycyjnie zielone torbiszcze, ukazało swe całkiem nowe oblicze... no tak.... przecież to natura kameleona, prawda? ;-)
...podczas szycia kosmetyczki do kompletu zaszalałam :) i nadałam jej kształt adekwatny do torby... chyba się udało...


wewnątrz pasiasta podszewka
czyli drugie życie pewnej koszuli :))

kameleonka z przychówkiem :)

pełen zestaw...

........... a teraz oddalam się do maszyny :)
oooo właśnie! padło kilkakrotnie pytanie na temat mojej maszyny, to może tu odpowiem: 
to zwykła, domowa maszyna do szycia marki Huskystar... powiedzmy z "średniej" półki... dokupiłam do niej jedynie kilka stopek i  radzi sobie dzielnie :) choć mogłaby pracować ciszej (zwłaszcza w nocy, hihihi)...  na kamelonce ecru z lawendą przez mój zbytni pośpiech w pracy z nieco grubą tkaniną złamałyśmy rekordowo cztery igły... do tego emocje przed lawendowym spotkaniem i trema przed prezentacją... ale dałyśmy radę, choć lekko nie było...
hmmm... pójdę maszynie powiedzieć, że jest dzielna... miłego wieczoru Wam wszystkim ;-)

wtorek, 10 sierpnia 2010

rozciąganie czasu...

...ech... nadal nie zrobiłam i nie przygotowałam zdjęć do drugiej części opowieści o drobiazgach... o ułożeniu słów nawet nie wspominam... bo, ponieważ oraz albowiem mam poważny kłopot z rozciągnięciem doby (choć się staram bardzo... naprawdę!) do rozmiarów wystarczających na wszystko... 
opowieść i zdjęcia będą jeszcze :) obiecuję :D  a ponieważ chciałabym włożyć w nie dużo serca, potrzebuję nieco czasu....

pokażę za to szybciutko nad czym ostatnio pracowałam (rozciągając dobę i rozciągając...)
oto torba, która powstała specjalnie na spotkanie kobiet organizowane przez salon urody "Lawendowe Pola" ...fantastyczny wieczór z lawendą w roli głównej... dzięki Małgosi, która mnie namówiła, zaprosiła oraz namalowała prześliczne lawendy na szarfie - mogła powstać taka kamelonka:


dziękuję Małgosiu za mistrzowskie ozdobienie tej torby....

szarfa w lawendowym odcieniu

hop! i zmiana na oliwkę :)

z bliska...

trochę środka...


...teraz kameleonka ma już Właścicielkę, ogromnie radosną i energetyczną Osobę.... aby pasowała do Jej garderoby, uszyłam z lnu dodatkowe szarfy:


tkanina ecru, prezent otrzymany niegdyś od Alicji "do pocięcia", była wcześniej sukienką :-)
po recyclingu została mi zaledwie reszteczka - więc to jest jedyny egzemplarz torby... uszyję jeszcze małą kosmetyczkę do kompletu.... ale to juuuutro, bo znów mi dzień podsunął tysiąc zadań bojowych, a nie da się rozciągnąć... no nie da i już... uparciuch...


DOPISEK:
bardzo dziękuję Wam za miłe słowa... bardzo-bardzo :))
Spieszę jednak napisać małe sprostowanie i za jednym zamachem odpowiem tu na pytania zadawane mailem:
otóż powyżej, na WSZYSTKICH zdjęciach, jest JEDNA torba... zmieniają się tylko szarfy :)

czwartek, 8 lipca 2010

torba zmienną jest....

...dziś skończyłam kamelonkę czwartą... na prośbę przyszłej Właścicielki jest ona w tym samym zestawie kolorystycznym co moja torba osobista ;)
...zmieniając szarfy podczas dokumentacji fotograficznej pomyślałam (jak nie ja, bo tak "marketingowo"), że torba kameleonka jest odpowiedzią na zmienność kobiecych nastrojów... strojów... i potrzeb...
spójrzcie... czyż nie jest tak?

po prostu torba zmienną jest!  :)


meteczka :)

przy zamku koralikowy "dynks"...

we wnętrzu rustykalna krateczka... 
kieszonka na telefon, dwudzielna kieszeń na różności
oraz pilnowatko do kluczy

a skoro tu już jestem....
to chciałabym podziękować Wszystkim za odwiedzanie pracowni... za komentarze pełne miłych słów i dobrych myśli.... bardzo-bardzo-bardzo mi miło gościć Was w tym zakątku.... pozdrawiam cieplutko :-)

czwartek, 1 lipca 2010

czekoladka z chilli...

...jestem wielbicielką czekolady...  tak, tak - to moja słabość :) 
co prawda omijam galaretki w czekoladzie oraz nie przepadam za owocowym nadzieniem... ale właściwie żadna tabliczka (a szczególnie taka cieniutka, z dużą zawartością kakao) nie może się czuć przy mnie bezpiecznie :)....
najbardziej lubię jednak czekoladę na gorąco... w filiżance....  klasyczną.... mmm... (choć pewne kulki w czerwonych papierkach jednej ze znanych firm uwielbiam prawie tak samo mocno)... ale czekolada w filiżance jest tą "najpierwszą"...
ma dla mnie siłę magiczną... zatrzymuje zegary... uwalnia myśli... oddala troski... sprawia, że w kąciku ust czai się słodki uśmiech... a mrużenie oczu z lubością i cichutkie mruczenie nad taką filiżanką są czymś absolutnie naturalnym.... prawda? uhmmm....
i wiecie co? jeśli już odwiedzam knajpki czy kawiarenki to badam je za pomocą "próby czekolady".... :-)

od czasu do czasu próbuję czegoś nowego, zaskakującego, ciekawego... i zamiast klasyki zamawiam czekoladę z cynamonem i kardamonem (pachnie świętami)... albo z pieprzem (mocne doznanie)... albo z gruszkami (smakuje słońcem i latem)... albo z chilli (uwaga! to fascynujący smak dla odważnych...)... i... mniam-mniam........

a dlaczego w upał opowiadam o czekoladzie... i to gorącej?
no cóż - szyjąc kameleonkę trzecią miałam takie właśnie smakowite skojarzenia :-)
trafiłam na czekoladowy sztruks w bardzo drobny prążek... miękki i cieniutki... z prześlicznym, eleganckim połyskiem... na zdjęciach tego nie widać niestety, a szkoda...

czekoladka z chilli

zmiana szarfy - zmian smaku:
czekoladka z karmelem

plecki... takie i takie :)

troszkę detali...

kameleonka jest dla Alicji, która baaaaardzo długo i cierpliwie na nią czekała...
Alu - utulam Cię... i urodzinkowo pozdrawiam :)

czwartek, 13 maja 2010

dla siebie..... dopisek :)

dziękuję Wam za przemiłe słowa... od razu słoneczniej mi :)
będzie kameleonek więcej, sztruksiki już różne zakupione mam...

a wiecie co? wracając z pracy doszłam do wniosku, że pokażę Wam kameleonkę zieloną w użyciu... tak w ramach, hmmm, przełamywania :)   ot postanowione, więc robię dopisek...

przedstawiam:
kameleonka zielona, zieleń wiosenna, lemury i... ino-ino ;-))
z Synem Starszym
(ten Młodszy pobiegł głaskać kucyka)




dotykanie zieleni wiosny
dla mnie zajęcie życiodajne....