Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torebki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torebki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 stycznia 2019

torba potrójnie niebieska i z sercem...

...ta torba przyśniła mi się jakiś czas temu... postanowiłam uszyć ją od razu... ale... z braku dłuższych wolnych chwil na szycie trwało to o wiele dłużej niż zakładałam... najważniejsze jednak, że skończyłam i jest... jeansowa, trójkolorowa i z sercem :-)



tył torby

 serce - przeszycia ozdobnymi ściegami mojej maszyny :-)

wnętrze:

dane techniczne:
materiały - jeans w trzech odcieniach pochodzący z recyklingu, podszewka z bawełnianego płócienka
wymiary - wysokość 43cm, szerokość 41cm (37cm na dole), szerokość dna 7cm
długość uchwytów - 72cm
zapięcie: zatrzask magnetyczny
kieszenie: po jednej stronie trzy tzw. otwarte, po drugiej jeansowa, zapinana na guzik (wykorzystałam oryginalną kieszeń koszuli, z której szyłam tę torbę)
torba jest lekko usztywniona mięsistą włókniną

ot i tyle...
może znów mi się jakaś torba przyśni? :-)

poniedziałek, 8 października 2018

o przeganianiu smutków....

...było tak:
pewnego razu Ktoś był smutny i potrzebował pozytywnej, zielonej energii...
szukałam sposobu... i właśnie wtedy dostałam od mojego Taty tkaninę z potencjałem w postaci starej zasłony... od razu wiedziałam co z niej będzie i dla Kogo :)
...tkanina o pięknym roślinnym nadruku i grubym, ale rzadkim splocie, wymagała wzmocnienia... zrobiłam więc patchworkową kanapkę nieco odwrotnie: pod wierzch podłożyłam cieniutkie jasne płócienko i dopiero wypełnienie... płótno miało za zadanie nie przepuścić włókien wypełnienia na zewnątrz przez luźno tkaną materię wierzchu...
...a potem nagle mnie samą dopadły smutki.... ot, życie... zabrałam się więc za pikowanie z podwójną misją: "zatłuc" smutki własne i czym prędzej uszyć dla Kogoś coś anty-smutkowego :)
każdą wolną chwilkę spędziłam przy maszynie gorliwie wypełniając obie misje...
pomogło mi! :)
...po czym spakowałam "uszytek" oraz kilka drobiazgów i wysłałam na niemal drugi koniec Polski... już są na miejscu... i... chyba też pomogło :)

foto kronika zdarzeń:





kieszonka na dobre myśli ;)

smutkom wszelkim, zwłaszcza tym jesiennym, mówimy stanowcze "eeeeee taaaaam! i sio!"
....jeszcze mam kawałek tej zasłony, jakby co :)
 nie dajcie się smutkom!

poniedziałek, 14 września 2015

jesień już prawie...

...poranki i wieczory pachną już inaczej... i chłód podchodzi bliżej, odważniej, zwłaszcza o zmierzchu i gdy dostrzeże bose stopy albo odkryte ramiona :)
mgiełki coraz dłużej i śmielej polegują na łąkach... wrzosowe leśne dywany nabierają kolorów... a popołudniami blask słonecznych promieni ma już taki miodowy i "gęsty" odcień, który ogromnie lubię.... lada chwila kasztany opuszczą swe kolczaste domki i kusić będą czekoladowym błyskiem pod stopami.... znów wypcham nimi kieszenie....

...tymczasem lato zatroszczy się jeszcze o rumieńce na gruszkach... pogłaszcze czupryny astrów w ogrodach... odprowadzi w dal ptasich wędrowców... a potem - gdy poczuje zapach powideł śliwkowych i dymów z ognisk - uśmiechnie się leciutko i odejdzie za horyzont czyniąc miejsce dla kolorowej jesieni.........

......och, rozpisałam się... a przecież chciałam tylko pokazać prostą torbę... cóż... zatem niech ten przydługi wstęp - skoro już jest - będzie małym usprawiedliwieniem jej na wskroś jesiennego charakteru :)

oto torba z kasztanami:

torba powstała z alkantary o głębokim odcieniu gorzkiej czekolady (który trudno oddać na zdjęciach, niestety)... ma nieskomplikowany fason, zapięcie na magnes, a wewnątrz bawełnianą podszewkę i jedną otwartą kieszonkę :)

...kasztanowy motyw uszyłam z kawałków sztruksu i "gładkiej" bawełny... "technicznie" - to połączenie aplikacji i pikowania z wolnej ręki...


 dla dociekliwych - widok lewej strony podczas szycia :)

torba powstała specjalnie na konkurs inspirowany kasztanami, który odbywał się podczas II Otyńskiego Jarmarku Pod Kasztanami...
z dumą donoszę, że zdobyłam nagrodę w owym konkursie!  :) :) :) były gratulacje, dyplom, pięknie wydany album z fotografiami okolicznej przyrody oraz anioł wykonany ze szkła w miejscowej pracowni artystycznej :D

[kasztanowa torba jest "do wzięcia", zainteresowanych zapraszam: kasipoczta@wp.pl]
.....miłego żegnania lata moi Drodzy...

niedziela, 7 grudnia 2014

sowa XXL

...na prośbę sympatycznej Pani Ani powstało ostatnio kilka rzeczy... a nowe pomysły "są już w drodze"...
jako pierwszą pokażę Wam torbę-sowę... w rozmiarze "dorosłym", czyli absolutnie XXL :)
...mocno czekoladowa barwa sztruksu - to jest to, co INO-INO lubi bardzo :D

uhuuu uhuuu... patrzę na Ciebie ;)

 Sowa Wielka :)

jedyne dwa takie guziki tygodniami leżały w pudełku w pracowni...
a teraz sowa ma oczy jak należy :)

wnętrze: kieszonki "wsuwane" cztery (jedna mała na długopis)
oraz kieszeń zamykana na zamek
zapięcie na dwa magnesy

a tu dla porównania: Sowa Wielka i Kot Klamkowy

Kiciuś z bliska... też powstał dla Pani Ani :)

dziś odrobinę odpoczywam...
jutro "na warsztacie" końcówka pikowania pewnego wielkiego projektu i pilne poduszkowe zamówienia...
pozdrawiam Was cieplutko, miłego niedzielnego wieczoru życząc

wtorek, 23 września 2014

jesień...

od dziś mamy jesień...
to już nieodwołalne... i znów trzeba będzie poszukać w szafach i szufladach wszelkich ciepłych otulaczy, miękkich kocyków, rękawiczek, skarpetek, szali... przygotować zapasy herbaty i książek...

lubię jesień... zwłaszcza tę złotą...
lubię mrużyć oczy w złapanych przypadkiem słodko-ciepłych promieniach słońca... lubię szelest liści pod stopami... i chłodny miły dotyk kasztanów, które zawsze noszę w kieszeniach jesienią... lubię grzać dłonie otulając kubek herbaty... i ciszę wieczorów... a nawet szepty deszczu...

dopiero potem, gdy już gaśnie złoto... gdy ciepło odchodzi... ostatnie liście zamiecie dozorca... gdy wszystko szarzeje i zamiera... dopiero wtedy przestaję ją lubić... kulę się w sobie... i czekam... tęskniąc bardzo... na pierwszy śnieg...

ciii... na śnieg jeszcze przyjdzie czas :)
a dziś, gdy będąc w pracowni rozmyślałam o dwóch obliczach jesieni i o tym za co ją lubię, a za co wręcz przeciwnie... przypomniało mi się, że kilka miesięcy temu uszyłam torbę, która idealnie pasuje do tego zamyślenia... torba o dwóch obliczach... i to w jesiennych kolorach...

proszę bardzo:

złota jesień...

kasztany i jesienne smuteczki...

len, jesienne bawełny i spore rozmiary :)

torbę można nosić na kilka sposobów: w dłoni, na ramieniu, na ukos na długim pasku...

 długi pasek można odpiąć i wtedy torba ciut poważnieje :)
 
 

zapięcie na zamek... wnętrze z kieszeniami, w tym jedną "tajną" :)



....mam nadzieję, że tegoroczna jesień długo będzie spoglądać na nas swoim jasnym ciepłym obliczem... i przyniesie dobre dni, pyszne gruszki i mnóstwo kasztanów :)
miło by było :)

sobota, 8 marca 2014

sowa różowa....

ta sowa baaaardzo długo czekała na dokończenie... los jej nie sprzyjał... ale wczoraj udało się i zadanie "torebka-sowa, koniecznie różowa" wykonane...
to pierwsza dziewczęca torebeczka ino-ino o tym kształcie... było z nią trochę kombinowania... jednak chyba mi się udała... choć przy ewentualnych następnych egzemplarzach na pewno nieco zmodyfikuję wykrój, by ułatwić sobie pracę i poprawić to i owo...

bardzo się cieszę, że mogę powiedzieć: wszyscy szyją sowy.... mam i ja :D

podczas szycia :)

i ukończona :)



sówka stanie się prezentem dla pięcioletniej damy... zdecydowałam więc, że dla wygody zapięcie na magnetyczny zatrzask będzie w sam raz...
torebka ma ok. 27 cm wysokości i 22-27 cm szerokości... czyli jest nieco większa niż format A4 :) "głębokość" (szerokość dna) uzyskałam dzięki małym zaszewkom... sowa posiada dodatkową małą kieszonkę wewnątrz oraz regulowany pasek....

przy okazji pokażę Wam inną sowę...
to przytulanka - minipoduszka, którą uszyłam tuż przed Bożym Narodzeniem, dosłownie w ostatniej chwili :) więc - jak widać - w pośpiechu sfotografowałam... wiem jednak, że sowa trafiła w dobre ręce i bardzo się spodobała.... a to najważniejsze :)


uhuuu... uhuuuuu....
dobrej nocy Wszystkim :)

niedziela, 27 stycznia 2013

czerń z turkusem - czyli zaległości :)

...w minionym roku uszyłam niewiele torebek... tak się jakoś złożyło... na dodatek prawie żadnej z tych uszytych nie pokazałam tutaj... może dlatego, że w większości przypadków torby powstawały szybko, z pilnej potrzeby - czyli najczęściej w środku nocy, albo na kilka godzin przed wręczeniem w charakterze prezentu - i nie udawało mi się zrobić im dobrych zdjęć...
pomyślałam jednak, że czas uporać się z tymi zaległościami i podjęłam próbę uporządkowania torebkowego archiwum.... przed Wami zatem pierwsza porcja zaległości w tym temacie - dziś myślą przewodnią niechaj będzie czerń z turkusem :)

dwustronna torebka Moni

Monia miała urodziny, takie "te okrągłe"... chciałam ją zaskoczyć i uszyłam torbę... udało mi się! to była prawdziwa niespodzianka :))
torba na ramię, głęboka i pojemna... a na dodatek ma dwa oblicza - z jednej strony jest wszyty patchworkowy panel z różnych czarnych tkanin (w tym w piękny żakardowy połyskujący wzór), a z drugiej kombinacja kawałków sztruksu w odcieniach turkusowych, zielonych, seledynowych....
można tę torbę nosić na dwa sposoby - czarnym lub kolorowym "na wierzchu".....

te pomarańczowe smugi na promienie wschodzącego listopadowego słońca, które błyszczało na moim balkonie, gdy "w biegu" przed wyjściem do pracy robiłam zdjęcia...
godzinę później torebka była już w objęciach Moni :))
tkaniny:
czarny sztruks w szeroki prążek, ale przypominający aksamit,
sztruks w rozmaitych odcieniach zieleni,
resztki czarnych tkanin różnego gatunku,
podszewka z odzysku, szlachetna! bo z tłoczonymi napisami "Lagerfeld"... dostałam ją od kogoś, nie pamiętam jak długo leżała w pudle :))



młodsza siostra dwustronnej :)

powstała, bo pierwsza dwustronna bardzo się komuś spodobała.... "siostra" miała być jednak szersza niż poprzedniczka... rozplanowana poziomo, z regulowanym paskiem - do noszenia na skos... uszyłam ją z nieco innego sztruksu, gdyż ten aksamitny zużyty został przy monikowej torbie niemal doszczętnie... 


dno wyprofilowane kontrafałdą w szwach bocznych

wewnątrz kieszonka na zamek, dwie kieszenie otwarte oraz smycz z karabinkiem

tkaniny:
czarny sztruks w drobny prążek, z efektem pogniecenia :)
sztruks w rozmaitych odcieniach zieleni,
resztki czarnych tkanin różnego gatunku,
podszewka z cienkiej czarnej bawełny


listonoszka czarno-turkusowa

i jeszcze spora zaległość do pokazania - torba uszyta we wrześniu :) to prezent urodzinowy dla koleżanki Starszego... patchworkowa wariacja na temat modelu "listonoszka", z drobną modyfikacją czyli dodatkową kieszenią z przodu, zapinaną na zamek...

pracowicie zszywany pasiasty przód :)

tył z turkusową wstawką

wnętrze w wesołą krateczkę,
podwójna kieszeń jest, ale "na drugim boku" i nie widać :)
tkaniny:
czarny sztruks w szeroki prążek, ten "aksamitny",
sztruks turkusowy,
podszewka - kawałek bawełnianej koszuli :)


z turkusowych zaległości to tyle... nie wyczerpuje to jednak tematu ubiegłorocznych torebek... jeszcze co nieco błąka się po archiwum........

pozdrawiam dobronocnie... turkusowo oczywiście :))