Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2019

szaraczek...

... króliczek szaraczek dla małej Julki...
...to prezent od pani Beaty dla wnuczki z okazji przyjścia na świat :-) 


... dobrego dnia 

czwartek, 8 marca 2018

karuzela...

....ten pomysł "chodził" za mną kilka dni... zdążył dokładnie opracować się w głowie - ze wszystkimi detalami technicznymi... potrzebowałam tylko wolnej chwili... aż się udało... 
...kilka skrawków tkanin, tasiemka, kawałek włókniny do usztywnienia "bazy", garść wypełnienia... oraz sprawny, jak się okazało, mechanizm pozytywki - karuzelki należącej niegdyś w niemowlęctwie do Starszego i Średniego :)
...wolna chwilka się znalazła, uwinęłam się w jakieś pół godziny :) i teraz nad łóżeczkiem M. wisi taka mini karuzela ....




...to na początek....
w głowie mam pomysł na kolejne "zawieszki"... poczekam na inną wolną chwilkę :)

 zatem "do usłyszenia"....

wtorek, 2 sierpnia 2016

bujanie... kołysanie...

....to będzie króciutka opowieść z cyklu "różne rzeczy czasem szyje człowiek" :)

... H. poprosił o pomoc w "zmontowaniu" prezentu dla K. :)
dysponował starym fotelem bujanym w całkiem niezłym stanie, ale zamarzyło mu się zaczarowanie owego zacnego mebla w coś nietypowego, najlepiej miękkiego.... takiego dla K. po prostu.... prosił akurat w czasie największego pracownianego ferworu szycia i wyjazdów... ech... zatem mebel musiał poczekać nieco w kącie... zwłaszcza, że pomysł na czary wykluwał się niespiesznie.... aż... kilka godzin gimnastyki z papierem i ołówkiem, szpilkami i nożyczkami, gąbką i kwiecistą materią.... i abrakadabra - jest!
taki bujak różany, pospiesznie sfotografowany :)
 
poducha dwudzielna, z możliwością wyjęcia ze środka gąbczastych wkładów i uprania poszycia w pralce :)
 
...i tak mi się dziś ów fotel w sam raz w poście pojawia... wszak bujanie i kołysanie to relaks... czyli odpoczywanie.... mmm.... czyli? wakacje!
tak, tak - nareszcie... tkaniny, wykroje i maszyny porzucam na chwil dłuższych parę.... naprawdę! nawet - tym razem - ani kawałeczka szmatki, ani jednej szpulki i ani jednej igły nie zabieram :)))

...co prawda Pan Miauczyński strzelił lekkiego focha, ale zaraz potem przysiadł między królisiami na półce w pracowni i obiecał, że poczeka :)

pozdrawiam Was wakacyjnie :)
i życzę chwil niebieskich, zabujanych i ukołysanych :D

niedziela, 10 kwietnia 2016

impreza urodzinowa "inaczej" - czyli warsztaty z pracownią ino-ino :)

.....od początku działania pracowni prowadzę raz po raz warsztaty i zajęcia przy maszynie do szycia... ogromnie to lubię - wtedy ten kawałeczek mnie, który jest nauczycielem, budzi się i jestem w swoim żywiole :)
...moimi uczniami są kilkuletnie dzieci, uczniowie szkół podstawowych, młodzież oraz osoby dorosłe "w bardzo różnym wieku" :D
...w zależności od potrzeb i warunków zajęcia mają rozmaite formy... są to warsztaty kreatywne z szyciem ręcznym i maszynowym dla kilkunastoosobowych grup... albo cykliczne warsztaty dla osób z własnymi maszynami, na których pokazuję tajniki różnych technik szycia... zabawy z igłą i nitką dla dzieci młodszych i ich opiekunów... a nawet indywidualne korepetycje w mojej pracowni - nauka szycia od podstaw, oswajanie maszyny jako urządzenia przyjaznego :)
...ostatnio do oferty pracowni wprowadziłam jeszcze jedną formę zajęć - "kreatywne urodzinki"...

...mówiąc najprościej - podczas dziecięcej imprezy urodzinowej pojawiam się z maszyną i odpowiednim ekwipunkiem, a potem zajmuję dzieci przez około 2 godziny... szyjemy wspólnie, najchętniej zabawki-przytulanki... dzieci wykonują pewne elementy ręcznie (np. wycinają i przyszywają fastrygą małe części, uczą się przyszywać guziki itp.)... a potem mogą zasiąść do maszyny i samodzielnie zszyć całość! :D
...świetną atrakcją jest też etap wypychania maskotki - zwany przez nas w zabawie "karmieniem"... w finale kilka szwów zrobionych ręcznie (tu pokazuję sztuczkę z niewidocznym ściegiem - zdziwione i zachwycone buzie dzieci to widok bezcenny)... a na koniec nagroda - którą jest własnoręcznie uszyta i obdarzona imieniem zabawka... każdy z małych uczestników imprezy wraca do domu z prezentem :)

...poniżej kilka migawek z wczorajszych urodzin...
[wybaczcie specyficzne kadrowanie zdjęć - nie jestem upoważniona, by pokazać twarze dzieci w sieci...]

dziewczynki uszyły sowy
przytulanki mini-poduszki :)

ferwor pracy...


"stanowisko karmienia sówek" :)

i jeszcze raz wszystkie sówki razem :)
chwilę później odfrunęły w świat....


...dziewczynki wróciły do domów tuląc swoje zabawki, z nowymi umiejętnościami i "tym" błyskiem w oczach... a co najważniejsze - z przekonaniem, że szycie nie jest takie trudne :))

....zatem
jeśli nie macie pomysłu na imprezę urodzinową czy inną okolicznościową swego dziecka... albo obawiacie się gromady dzieciaków w domu, którym trzeba jakoś zagospodarować czas... poszukujecie ciekawych zajęć dodatkowych dla swych pociech... to zapraszam! :)
...pracownia ino-ino poleca się na urodziny i nie tylko :D
 (Zielona Góra... i okolice, nawet te ciut dalsze)

 pozdrawiam wiosennie...

wtorek, 22 marca 2016

króliczki...

...nie ma mnie tu... to fakt...
nie ma mnie... bo jestem w pracowni... albo pracuję "w terenie" - czyli na jarmarkach i warsztatach... jednym słowem - ręce mam wciąż zajęte... a zaległości blogowe mnożą się coraz liczniej... co najmniej tak, jak króliczki :D
cóż poradzić? 










ogonek - ważna sprawa ;)



 

projekt specjalny - Uszaty z bajki "Jej Wysokość Zosia"

 Uszaty w porównaniu ze "zwykłym" królikiem

  ....a na koniec - cudowna radość Karoliny w chwili, gdy otrzymała swojego króliczka :D
mówię Wam - warto szyć!

pozdrawiam cieplutko i.... kicam do dalszej pracy :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

króliki dla Moniki :)

...walentynkowe króliki dla Moniki :)
będą mieszkały w sypialni, w której na jednej ze ścian tapeta jest jak łąka... cudowna! :)








Pani Króliczkowa :)

i Pan Króliczek :)

....dobranoc... słodkich snów...

pozdrawiam cieplutko...

wtorek, 19 stycznia 2016

Lew...

...kolejny szyciowy rok zaczął się z przytupem i przygodami... opowiem pewnie o nich niedługo... tymczasem usiłuję uporać się z tym i owym... zamknąć stare, rozpocząć nowe... i mimo wszystko z optymizmem spoglądać przed siebie... choć.... już teraz wiem - to będzie rok zmian...

...przydałby mi się taki wewnętrzny odważny Lew :)  
a może lepiej - Lwica... wszak to ona jest "bardziej".... :)))

Lwicy jeszcze nie szyłam...
ale Pana Lwa, całkiem niedawno, i owszem:

dobrego roku, Moi Drodzy...
ściskam serdecznie!

sobota, 28 listopada 2015

oswajanie Lisa...

....czytałam "Małego Księcia" kilka razy w życiu - jako mała dziewczynka, nastolatka, studentka i jako mama chłopców też... i - jak się domyślacie - odkrywałam zakamarki tej książki za każdym razem na nowo :)
ale ten pierwszy raz czytała mi go Mama... wielokrotnie wracałyśmy potem do "sceny z Lisem"... to był nasz ulubiony fragment... mądra opowieść o oswajaniu, przyjaźni, bliskości, zaufaniu....
...pamiętam, że w szkole podstawowej miałam brać udział w konkursie recytatorskim... i nijak mi "nie wchodził" oraz "nie wychodził jak należy" tekst zaproponowany przez panią polonistkę... ćwiczyłam i ćwiczyłam... i wciąż to nie było to... w wieczór poprzedzający konkurs Mama słysząc jak się "męczę" zarządziła zmianę... ryzykowną!
...nazajutrz podczas konkursu recytowałam fragment z "Małego Księcia"... z Lisem rzecz jasna....  mina pani - bezcenna :) i zasłuchanie szanownej komisji, i brawa... wygrałam... a pani mi wybaczyła :)  zaś w dalszym etapie ogólnopolskim mówiłam już pięciominutowy tekst napisany samodzielnie... no cóż... pod prąd to ja często szłam... oj tak... :)

ale wróćmy do Lisa...
Ola (Lexie's Art) poprosiła mnie o uszycie Liska dla swej Córeczki w prezencie urodzinowym... Nika zakochała się w Lisku z wersji filmowej "Małego Księcia" i marzyła o posiadaniu takiej właśnie przytulanki... 
obejrzałam sporo zdjęć w sieci (bo oglądanie filmu jeszcze przede mną....), zakasałam rękawy, przekopałam pudła z kawałkami polarów, zarysowałam pół notesu.... aż wreszcie siadłam do maszyny :)
i jest - Lis...
gotowy do oswajania :)

Lis osiągnął rozmiar niemal 95 cm wraz z ogonem (tułów = 62 cm)
mnóstwo miękkości do tulenia :D




Nika - życzę Ci mądrych i dobrych Przyjaciół... wszystkiego najlepszego! 
a Wszystkich zachęcam - zajrzyjcie do "Małego Księcia" i opowieści o Lisie...


 P.S. ....jeszcze o Bloggers Quilt's Festival dwa słowa... sam konkurs rozegrał się w dziwnej atmosferze i z wielkim zamieszaniem podczas głosowania... dość powiedzieć, że oddane głosy zaczęły znikać w trakcie Festivalu, a organizatorka nie odpowiadała na maile... cóż... nie mam ochoty tego komentować....
jednakże DZIĘKUJĘ Wszystkim za wsparcie, głosy, miłe słowa... za odzew po prostu...
Tęcza Dobrych Życzeń zajęła ostatecznie drugie miejsce w swojej kategorii, natomiast Wielki Kot wygrał wśród quiltów z aplikacjami! :) :) :)