sobota, 16 lutego 2019

sen lisa...

....gdy Kamila poprosiła mnie o uszycie poduszki, która miała zostać prezentem z okazji dwunastych urodzin Sandry, dała mi absolutnie wolną rękę w jej zaprojektowaniu i szyciu... "zaskocz nas" napisała :-) dobrze!
...lis siedział (a właściwie spał) mi w głowie już od dawna... uznałam, że to dobry moment, by spróbować go z tej głowy przenieść na tkaninę :-) jedna popołudniowa chwila oraz jeden dłuższy późny wieczór i oto jest - sen lisa...



tym razem napis zrobiłam przy pomocy hafciarki , ale popikowałam nieco w pobliżu :)

plecki:

...radość Kamili przy odbiorze poduszki - wspaniała i bezcenna.... warto szyć :-)
dobrej nocy... ładnych snów Wam życzę....

sobota, 9 lutego 2019

jeansowa niespodzianka :-)


..."torba ze snu", ta potrójnie niebieska z ostatniego wpisu, szczęśliwym zbiegiem okoliczności stała się prezentem urodzinowym od mojej przyjaciółki Agnieszki dla Magdy... a ponieważ Agnieszka mieszka bardzo daleko stąd, a Magda (ach te zbiegi okoliczności!) dosłownie tuż obok - to pakowaniem prezentu zajęłam się ja, a Młodszy wieczorową porą czynił honory kuriera i doręczył przesyłkę do rąk własnych :-)
....zanim jednak nastąpił wieczorny finał akcji, udało mi się przed południem uszyć szybko z resztek po tworzeniu torby małą kosmetyczkę jako dodatek do prezentu... w tajemnicy przed Agnieszką, niespodzianka była zatem podwójna :-)


guziki przyszyte jako ozdoba, to dawny podarunek od... Agnieszki :-)
czekały w pudełku na właściwą chwilę i proszę....


...obie Dziewczyny szczęśliwe i uśmiechnięte... a i ja uradowana takim obrotem spraw :)
dobra energia posłana w świat, niech krąży :)

czwartek, 31 stycznia 2019

torba potrójnie niebieska i z sercem...

...ta torba przyśniła mi się jakiś czas temu... postanowiłam uszyć ją od razu... ale... z braku dłuższych wolnych chwil na szycie trwało to o wiele dłużej niż zakładałam... najważniejsze jednak, że skończyłam i jest... jeansowa, trójkolorowa i z sercem :-)



tył torby

 serce - przeszycia ozdobnymi ściegami mojej maszyny :-)

wnętrze:

dane techniczne:
materiały - jeans w trzech odcieniach pochodzący z recyklingu, podszewka z bawełnianego płócienka
wymiary - wysokość 43cm, szerokość 41cm (37cm na dole), szerokość dna 7cm
długość uchwytów - 72cm
zapięcie: zatrzask magnetyczny
kieszenie: po jednej stronie trzy tzw. otwarte, po drugiej jeansowa, zapinana na guzik (wykorzystałam oryginalną kieszeń koszuli, z której szyłam tę torbę)
torba jest lekko usztywniona mięsistą włókniną

ot i tyle...
może znów mi się jakaś torba przyśni? :-)

poniedziałek, 8 października 2018

o przeganianiu smutków....

...było tak:
pewnego razu Ktoś był smutny i potrzebował pozytywnej, zielonej energii...
szukałam sposobu... i właśnie wtedy dostałam od mojego Taty tkaninę z potencjałem w postaci starej zasłony... od razu wiedziałam co z niej będzie i dla Kogo :)
...tkanina o pięknym roślinnym nadruku i grubym, ale rzadkim splocie, wymagała wzmocnienia... zrobiłam więc patchworkową kanapkę nieco odwrotnie: pod wierzch podłożyłam cieniutkie jasne płócienko i dopiero wypełnienie... płótno miało za zadanie nie przepuścić włókien wypełnienia na zewnątrz przez luźno tkaną materię wierzchu...
...a potem nagle mnie samą dopadły smutki.... ot, życie... zabrałam się więc za pikowanie z podwójną misją: "zatłuc" smutki własne i czym prędzej uszyć dla Kogoś coś anty-smutkowego :)
każdą wolną chwilkę spędziłam przy maszynie gorliwie wypełniając obie misje...
pomogło mi! :)
...po czym spakowałam "uszytek" oraz kilka drobiazgów i wysłałam na niemal drugi koniec Polski... już są na miejscu... i... chyba też pomogło :)

foto kronika zdarzeń:





kieszonka na dobre myśli ;)

smutkom wszelkim, zwłaszcza tym jesiennym, mówimy stanowcze "eeeeee taaaaam! i sio!"
....jeszcze mam kawałek tej zasłony, jakby co :)
 nie dajcie się smutkom!

poniedziałek, 10 września 2018

Motyl po przejściach - czyli poduszkowa reanimacja :)

.....jakiś czas temu odezwała się do mnie z ogromną prośbą Pani Ania, dla której uszyłam niegdyś kilka rzeczy... chodziło o uratowanie  poduszki z motylkiem , która jako ulubiona poducha małej Basi przeszła przez lata wiele prań, podróży i przygód, aż tak zwany "ząb czasu" ugryzł ją za mocno i tkanina będąca tłem dla motyla po prostu rozpadała się w palcach... ku rozpaczy Basi :(
sprawdziłam - poduszka powstała w marcu 2012 roku!
...cóż było robić - poprosiłam o przesłanie motyla oraz o cierpliwość, gdyż czasu na szycie niewiele, a tu zapowiadało się szycie skomplikowane ;)
...nie zrobiłam zdjęcia przed przystąpieniem do pracy, więc musicie mi uwierzyć na słowo - z jasnego tła nie było co zbierać... nie mogłam uszyć duplikatu całości, bo po pierwsze nie mam już tych wszystkich tkanin, a po drugie w przypadku ulubionej rzeczy - wiadomo, że to nie o to chodzi, prawda?

zatem po kolei:
...wyprułam kwadrat z motylem razem z ramką i literami imienia i uszyłam wersję numer dwa...

motylek drugi tylko nieznacznie różni się od swego starszego brata:

teraz wystarczyło połączyć stare z nowym:

nowy kwadrat wsunęłam między stare motylkowe ramy a podszewkę i przypięłam szpilkami:

przeszyłam dwa razy - tuż przy brzegu i na szerokość stopki, aby mieć pewność, że stare i nowe wypełnienie "złapią się" razem... oczywiście w tej sytuacji szew przechodzi też przez podszewkę, ale jest prawie niewidoczny po lewej stronie...
gotowe!

a tu zdjęcie "oryginału" - marzec 2012 :)


naprawiona poszewka ruszyła dzisiaj w drogę powrotną do Basi...
mam nadzieję, że Motylek Młodszy będzie równie dobrym przyjacielem, co ten Starszy... zresztą - Starszego, po równym wycięciu z resztek tła, też włożyłam do koperty... może Basia znajdzie mu jakieś dobre miejsce?... szkoda mi było go wyrzucić :)

ściskam