środa, 19 lutego 2020

"Kalejdoskop szczęścia" - czyli quilt długodystansowy


....to będzie bardzo zaległa opowieść, na dodatek o długodystansowym szyciu :-)
jej bohaterem jest narzuta nazwana "Kalejdoskop szczęścia", którą uszyłam w prezencie ślubnym dla Kasi i Mateusza:


Kasia to bratanica mojego męża... oboje z Mateuszem są uśmiechniętymi, dobrymi Ludźmi i stanowią niezwykłą parę... na wieść o ślubie powiedziałam: "bez patchworka się nie obędzie", a to ogromnie ich ucieszyło :-) wysłałam im link do moich zbiorów inspiracji patchworkowych na Pinterst, by wskazali mi kierunek w projektowaniu narzuty...
...po jakimś czasie było wiadomo - duża narzuta, najlepiej tęczowa, kolorowe kalejdoskopy, tkaniny z recyklingu :-)
...zabrałam się do pracy, choć nie było to proste - mała M. miała zaledwie kilka miesięcy, więc czasu na szycie tyle, co nic, a ślub tuż tuż... wiedziałam jednak, że jeśli nie zdążę - zrozumieją :-)
...pożyczyłam od Asi (Jart's) trójkątną linijkę, przeszukałam półki z tkaninami w pracowni i przywiozłam do domu niemal wszystkie koszule w paski i kratki... a potem cięłam i zszywałam... układałam na próbę... szukałam w stercie koszul kolejnych kolorów i znów cięłam, zszywałam, układałam... 
patchwork podczas przymiarek powoli przestawał się mieścić na dostępnym kawału podłogi...

 w końcu po ustaleniu ostatecznego układu bloków mogłam zacząć zszywać -
najpierw w segmenty, później w pasy i wreszcie w całość...



...przyszedł czas na skrojenie i doszycie ramki... tu utknęłam - brakowało mi kolorów! brakowało mi czasu i siły! brakowało weny!... czas płynął nieubłaganie, a ja niemal nie posuwałam się do przodu z pracą :-(
...nadszedł sierpień 2018... oczywiście ślub odbył się w zaplanowanym terminie ;-) i było pięknie... Kasia i Mateusz otrzymali od nas w dniu uroczystości w prezencie coś innego oraz moje zapewnienie, że narzuta będzie.....
przełamanie kryzysu i wydłużanie doby zajęło mi sporo czasu... ale w końcu się udało i dokończyłam top... top-gigant, bo przed pikowaniem miał rozmiar 246 cm x 214 cm... w przygotowaniu spodu z pomocą przybyła nieoceniona Asia (Jart's) - zabrała ode mnie wszystkie niewykorzystane trójkąty, zapytała o wymiary wierzchu i jeszcze tego samego wieczoru zameldowała, że spód uszyty!  


 Asia - dzięki!
 niedługo potem umówiłyśmy się na wspólne spinanie tej kolosalnej kanapki:


ze zmęczenia dostałyśmy oczywiście głupawki :-)

ufff.... kolejny etap pracy zakończony...
nastąpiło pikowanie... niezbyt skomplikowane, by nie zagłuszyć ciekawych geometrycznych efektów uzyskanych dzięki tkaninom w paski i kratki... zatem część główną pikowałam podwójnymi liniami równoległymi do szwów z użyciem stopki z górnym transportem, a ramkę - z wolnej ręki w motywy a'la liście czy pióra...
brzmi niewinnie, ale pikowałam i pikowałam... i pikowałam...

był już marzec 2019...
przez przypadek przeczytałam o patchworkowym wyzwaniu-konkursie organizowanym przez Craftoholicshop... postanowiłam zmierzyć się z czasem i zdążyć wziąć w nim udział... zmobilizowałam wszystkie siły ;-) po kilku naprawdę długich wieczorach mogłam wreszcie zacząć przygotować lamówkę z kolorowych pasiastych resztek, z jasną wypustką:


 ...udało się! poczułam ogromną ulgę i radość... i ekscytację, że nareszcie będziemy mogli zawieźć Kasi i Mateuszowi ów "przeterminowany nieco" prezent :-)
umówiliśmy się na herbatkę i pojechaliśmy całą rodziną... po drodze robiąc przystanek przy zielonogórskim amfiteatrze, by wykonać kilka zdjęć w plenerze... było wiosennie i przyjemnie:



  a tu już "Kalejdoskop Szczęścia" w swoim nowym domu czyli u Kasi i Mateusza
kontrola jakości - mała M. :-)


...to był piękny dzień! było radośnie, wzruszająco, wspaniale... Kasia i Mateusz zachwyceni... ja dumna... a wszyscy razem zaskoczeni, że odcienie zieleni narzuty idealnie współgrają z kolorem ścian pokoju... patchwork po prostu był w domu :-)
nareszcie! :-)
niechaj cieszy, zdobi, grzeje... niech długo służy!

Kasi i Mateuszowi dziękuję za cierpliwość i zrozumienie...
Joasi (Jart's) za pomoc wszelką!

****
Dane techniczne
wzór: kalejdoskopy (inspiracją były różne quilty obejrzane w Internecie, uszyte z tkanin w paski)
rozmiar: 241 x 206 cm (przed pikowaniem 246 x 214 cm)
tkaniny: recykling - tkaniny pochodzące z używanych koszul i bluzek (ponad 70 różnych wzorów)
spód: bawełniana surówka
wypełnienie: poliester kanalikowy 180 g/m2 od Kiltowo
pikowanie: równolegle do szwów oraz z wolnej ręki
czas powstawania: czerwiec 2018 - marzec 2019




P.S.
kilka dni później otrzymałam wiadomość, że "Kalejdoskop szczęścia", którego zdążyłam zgłosić w terminie we wspomnianym wyżej wyzwaniu #Craftopatchwork, otrzymał nagrodę w kategorii technika :-) 
...wiele szczęścia mieszka w tym patchworku :-)

piątek, 6 grudnia 2019

być Elfem :-)

....wiecie jak to jest być pomocnikiem Świętego Mikołaja?
...ale nie tak tylko - do sklepu, do kasy, do skarpety i już... choć wiadomo - tak też jest super i przyjemnie!... bo obdarowywanie jest w szczególności przyjemne ogromnie :-) 
...mam jednak na myśli pracę w tajemnicy w mikołajowej manufakturze prezentów... pomaganie do późnej nocy nie raz nie dwa... w pośpiechu - bo dużo dzieci do obdarowania... z księgą imion na podorędziu... w twórczym bałaganie czasem, jak to w warsztacie... no wiecie - mam na myśli bycie elfem przez chwilkę ;-)
...ja to już wiem... wiem jak jest... że są tajemnice, zapiski w księdze... burza pomysłów...  że dużo dużo pracy... niekiedy z przygodami (takie tam prucie czy awaria pewnej bardzo ważnej śrubki w maszynie "akurat teraz")... ale jest też mnóstwo dobrych myśli, sporo śmiechu, radosny twórczy zapał... pomoc innych elfów... słowem - cudnie jest, choć wcale nie tak łatwo! 
...a ponieważ dziś rano prezenty trafiły już do dzieci - mogę Wam pokazać w czym pomagałam Mikołajowi :)
...w pracowni powstały poduszki "Kocie oczy" dla uczniów pewnej klasy drugiej... mają towarzyszyć dzieciom podczas szkolnych "zajęć na dywanie"... w zabawie i odpoczynku...
...aby każdy dostał swojego własnego kotka i nie mylił go z innymi - wszystkie poduchy mają z tyłu wyhaftowane imiona lub ksywki dzieci... elfom, które poprosiły o pomoc zależało na tym, by napisy odzwierciedlały sposób, w jaki dzieci mówią do siebie na co dzień...
...trzy kolory tkanin, kilka odcieni zielonego na oczy, mnóstwo nosków i wąsów do naszycia...

tak to wyglądało w trakcie pracy:



nocne zdjęcie po zszyciu wszystkich kotków

w dwuszeregu zbiórka :-)


oprócz kotków dla dzieci powstała też poduszka wyjątkowa - dla wychowawczyni...
co prawda na pewnym etapie całej akcji pani Bożena była także pomocnikiem Mikołaja... ale kto powiedział, że pomocnicy nie mogą dostać prezentu, uszykowanego w tajemnicy? :-)




...na prośbę pomocników poduszki zostały zapakowane do dużego worka, który dziś rano miał czekać na dzieci przed klasą... powstał więc wór odpowiednich rozmiarów :)


 na pierwszym zdjęciu worek wygląda dość niepozornie... ale spójrzcie na to - obok stoi elf o wzroście ponad 190 cm... jest moc :-)

 ...w trakcie pracy doszły mnie słuchy, że większość dzieciaków z klasy już nie wierzy w Świętego Mikołaja - "wiedzą jak to jest z tymi podarkami"... tak? taaaaak?! pomyślałam... och, to przywróćmy trochę magii i zasiejmy ziarenko wątpliwości... Mikołaj miał z tym workiem coś wspólnego czy nie? hmmmm... hihihi...



...bycie elfem jest super! 
...choć to był niełatwy, intensywny czas, będę go wspominać z przyjemnością!...
...i jeszcze nie raz będę dziękować Asi (Pracownia Jart`s) za pomoc w misji, śmichy-chichy po nocy przy szyciu i mnóstwo pozytywnej energii...


......chciałabym zobaczyć miny dzieciaków dziś rano... i pani Bożeny, gdy na dnie worka znalazła zieloną niespodziankę :-)

Paweł - dziękuję! za zaufanie, wszystkie rozmowy i za możliwość bycia elfem :-)...

mikołajkowo ściskam

poniedziałek, 14 października 2019

harcerskie szycie - jubileuszowo

...w tym roku Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej świętuje trzydziestolecie istnienia... latem z tej okazji odbył się ogólnopolski zlot ZHR w Olsztynie - fantastyczne spotkanie ponad 6000 harcerek i harcerzy z całej Polski i spoza jej granic... byli tam także moi synowie wraz z dużą reprezentacją zielonogórskiego środowiska harcerskiego...

...a teraz, na początku października, w Zielonej Górze odbył się jubileuszowy zlot Zielonogórskiego Obwodu ZHR czyli nasze lokalne trzydniowe świętowanie... mnóstwo zaproszonych gości, uroczysta gala otwierająca zlot, nadanie sztandaru, koncert, wystawa zdjęć i pamiątek, msza święta, spotkania przyjaciół (często po latach, bo rozproszeni są po świecie), miasteczko zlotowe, wspólne śpiewanie i wspominanie, tańce pod Ratuszem - to tylko część wydarzeń towarzyszących zlotowi... słowem działo się... ale zanim - tygodnie, ba! miesiące przygotowań... miałam i ja w tym swój skromny udział...
...otóż Zarząd Obwodu Zielonogórskiego ZHR postanowił z okazji jubileuszu uhonorować dobrodziejów i przyjaciół harcerzy... tych, którzy pomagają i wspierają ich na co dzień...
i tak pojawił się pomysł stworzenia pamiątkowych proporczyków... od pomysłu do szczęśliwego finału minęło kilka tygodni... to było dla mnie najtrudniejsze i najbardziej czasochłonne zlecenie z udziałem hafciarki, jakie dotąd zrealizowałam... dość powiedzieć, że odgłos pracy tej maszyny towarzyszył mi i małej M. przez ponad miesiąc :-)  było mnóstwo haftowania, przycinania nitek, prasowania, rysowania i szycia... ale udało się i jestem dumna... zwłaszcza, że proporczyki spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem zarówno Zarządu Obwodu, jak i Obdarowanych...


proporczyki są dwustronnie haftowane
użyłam 7 kolorów nici
w większości były to nici do haftu maszynowego Arras z Fabryki Nici Amanda oraz zapasy z innych źródeł


zrobiłam trochę zdjęć poszczególnych etapów haftów...

Awers: 3 kolory nici i 35 minut pracy hafciarki
(o ile nie trzeba było np. wymienić szpulki dolnej nici)


Rewers: 7 kolorów nici i około 55 minut haftowania,
jeśli obyło się bez awarii :)



różne przygody przytrafiły mi się po drodze: zerwane nitki, supełki, połamane igły... kilku haftów nie udało się uratować i trzeba było zaczynać od nowa... prawdziwy poligon doświadczalny ;-)

gotowy haft nr 140 
widzicie napis na wyświetlaczu maszyny?
pomyślałam wtedy: ufff... skończone :-D

był moment, że niemal "wszędzie" leżały proporczyki na różnym etapie produkcji...
tutaj prasowanie po przycięciu nitek, za chwilkę rysowanie na lewej stronie i spinanie do zszycia...

niekiedy udawało mi się "pilnując" hafciarki robić równocześnie coś innego, np. zszywać koniki...

i wreszcie pierwsza porcja zszyta...


a to już wszystkie 70 proporczyków!
ponad miesiąc intensywnej pracy...
gdy ułożyłam je w pudełku, poczułam ulgę i satysfakcję...

 ...wszyscy wyróżnieni przez Obwód Zielonogórski ZHR otrzymali piękny dyplom, słoik akacjowego miodu (z pasieki o harcerskim rodowodzie) oraz proporczyk "Przyjaciel ZHR"...

...całe to przedsięwzięcie nie udałoby się bez pomocy i wsparcia kilku Osób... bardzo, bardzo dziękuję!
Kuba - za pomoc w graficznym przygotowaniu pliku dla hafciarki
Asia (Jart's) - za wsparcie na ostatnim etapie, za wszystkie zszyte kawałki i wycięte nitki oraz opiekę nad M. :-)
druhny i druhowie: Ola, Zielona, Który, Bob - za wykonanie pięknych kołeczków brzozowych
Sebastian - za pomoc wszelką, a zwłaszcza mocowanie kołeczków gwoździkami mikro 
Rodzinka - za dzielne znoszenie nieustannej obecności hafciarki na stole :-))
Lechu - za wszystko...
Ula - za zdalne, ale wielkie wsparcie na każdym etapie - od decyzji po szczęśliwy finał :-*