wtorek, 19 stycznia 2016

Lew...

...kolejny szyciowy rok zaczął się z przytupem i przygodami... opowiem pewnie o nich niedługo... tymczasem usiłuję uporać się z tym i owym... zamknąć stare, rozpocząć nowe... i mimo wszystko z optymizmem spoglądać przed siebie... choć.... już teraz wiem - to będzie rok zmian...

...przydałby mi się taki wewnętrzny odważny Lew :)  
a może lepiej - Lwica... wszak to ona jest "bardziej".... :)))

Lwicy jeszcze nie szyłam...
ale Pana Lwa, całkiem niedawno, i owszem:

dobrego roku, Moi Drodzy...
ściskam serdecznie!

sobota, 28 listopada 2015

oswajanie Lisa...

....czytałam "Małego Księcia" kilka razy w życiu - jako mała dziewczynka, nastolatka, studentka i jako mama chłopców też... i - jak się domyślacie - odkrywałam zakamarki tej książki za każdym razem na nowo :)
ale ten pierwszy raz czytała mi go Mama... wielokrotnie wracałyśmy potem do "sceny z Lisem"... to był nasz ulubiony fragment... mądra opowieść o oswajaniu, przyjaźni, bliskości, zaufaniu....
...pamiętam, że w szkole podstawowej miałam brać udział w konkursie recytatorskim... i nijak mi "nie wchodził" oraz "nie wychodził jak należy" tekst zaproponowany przez panią polonistkę... ćwiczyłam i ćwiczyłam... i wciąż to nie było to... w wieczór poprzedzający konkurs Mama słysząc jak się "męczę" zarządziła zmianę... ryzykowną!
...nazajutrz podczas konkursu recytowałam fragment z "Małego Księcia"... z Lisem rzecz jasna....  mina pani - bezcenna :) i zasłuchanie szanownej komisji, i brawa... wygrałam... a pani mi wybaczyła :)  zaś w dalszym etapie ogólnopolskim mówiłam już pięciominutowy tekst napisany samodzielnie... no cóż... pod prąd to ja często szłam... oj tak... :)

ale wróćmy do Lisa...
Ola (Lexie's Art) poprosiła mnie o uszycie Liska dla swej Córeczki w prezencie urodzinowym... Nika zakochała się w Lisku z wersji filmowej "Małego Księcia" i marzyła o posiadaniu takiej właśnie przytulanki... 
obejrzałam sporo zdjęć w sieci (bo oglądanie filmu jeszcze przede mną....), zakasałam rękawy, przekopałam pudła z kawałkami polarów, zarysowałam pół notesu.... aż wreszcie siadłam do maszyny :)
i jest - Lis...
gotowy do oswajania :)

Lis osiągnął rozmiar niemal 95 cm wraz z ogonem (tułów = 62 cm)
mnóstwo miękkości do tulenia :D




Nika - życzę Ci mądrych i dobrych Przyjaciół... wszystkiego najlepszego! 
a Wszystkich zachęcam - zajrzyjcie do "Małego Księcia" i opowieści o Lisie...


 P.S. ....jeszcze o Bloggers Quilt's Festival dwa słowa... sam konkurs rozegrał się w dziwnej atmosferze i z wielkim zamieszaniem podczas głosowania... dość powiedzieć, że oddane głosy zaczęły znikać w trakcie Festivalu, a organizatorka nie odpowiadała na maile... cóż... nie mam ochoty tego komentować....
jednakże DZIĘKUJĘ Wszystkim za wsparcie, głosy, miłe słowa... za odzew po prostu...
Tęcza Dobrych Życzeń zajęła ostatecznie drugie miejsce w swojej kategorii, natomiast Wielki Kot wygrał wśród quiltów z aplikacjami! :) :) :)

czwartek, 29 października 2015

Tęcza Dobrych Życzeń - Blogger's Quilt Festival

...miałam napisać o Tęczy dawno temu... ale wciąż "coś" i czas umykał... przed tygodniem zmobilizowałam się wreszcie i uporządkowałam zdjęcia z szycia tego patchworka... Jo Ho już dawno namawiała mnie, by pokazać ów quilt światu na Blogger's Quilt Festival.... pomyślałam - może i fakt, przynajmniej wreszcie się skupię i opublikuję opowieść tęczową... ale... ale szyłam inne rzeczy, a potem intensywnie Wielkiego Kota i nie znalazłam wystarczająco dużo spokojnych chwil, by się tęczowym postem zająć jak należy....
dziś natomiast mija termin zgłoszeń do Festivalu... nie mam więc wyboru: albo teraz, albo innym razem :)
... zatem - opowieść będzie krótka, za to z dużą ilością zdjęć :D

Tęcza Dobrych Życzeń powstała w maju w prezencie ślubnym dla Martyny i Krzysztofa... w planach miałam quilt czarno-biały (bo Martyna rysuje komiks), ale na szczęście zapytałam Państwa Młodych, co im się marzy.... marzył im się kolor... duuużo koloru... a jednocześnie elegancja... i tak powstał patchwork bardzo tęczowy:


oto fotorelacja z szycia Tęczy Dobrych Życzeń

układanki, układanki....
 

po wielu godzinach układania, cięcia i zszywania: 

podczas ostatniego etapu układanek z otuchą i pomocą w szyciu przybyła Asia
Kochana - bez Ciebie nie dałabym rady! Dziękuję :D
po skończonej pracy zrobiłyśmy pamiątkowe zdjęcie :))

  moje ulubione jasne tło :)

 przygotowania do pikowania

i pikowanie nocą późną :) 
[maszyna Janome MC6600, rama Bernina]

 zdejmowanie z ramy

a na koniec lamówka - uszyta także tęczowo :)

Quilt osiągnął spory rozmiar - około 200x230 cm, ale niestety nie zapisałam dokładnych wymiarów i nie pamiętam :)
Najważniejsze, że bardzo spodobał się Martynie i Krzysiowi! Kochani - jeszcze raz wszystkiego dobrego!!!

W tym miejscu chciałabym jeszcze podziękować bardzo Marcie ze sklepu Craftfabric, która błyskawicznie odpowiedziała na mój mail, a potem przygotowała i wysłała zestaw brakujących tkanin. Dziękuję....

***
a jeśli chodzi o festiwal - Tęczę Dobrych Życzeń zgłaszam w kategorii patchworków tęczowych :) czyli ROYGBIV

ufff... mam nadzieję, że tą nagłą blogową nad-aktywnością nie zmęczyłam Was zanadto...
miłego dnia Wszystkim!

środa, 28 października 2015

Wielki Kot - Blogger's Quilt Festival

....wczoraj opuścił pracownię Wielki Kot - czyli quilt z przygodą... niejedną zresztą :)
ale po kolei...

...Pani Sylwia poprosiła mnie o uszycie ciepłego otulacza dla Koleżanki, która zmienia miejsce pracy... misja do spełnienia: niezwykły prezent pożegnalny od współpracowników... 
Pani Sylwia opowiedziała mi o tym pomyśle całkiem sporo, podesłała rysunki, cierpliwie odpowiadała na moje pytania... najważniejsze sprawy? - pled ma być miły z polarkiem pod spodem... koniecznie z zielonookim kotem i wielkim księżycem... do tego gwiazdy, dach i komin, stosowny napis.....  z taką wiedzą mogłam przystąpić do materializowania wizji :D i to szybko - bo czasu było naprawdę niewiele.... 
i tak mi to wyszło:
 rozmiar ok. 158 cm x 200 cm

quilt jest - jak na mnie - bardzo nietypowy...
po pierwsze mało patchworku w patchworku... prócz wszywania po łuku tarczy księżyca o średnicy 120 cm pozostałe elementy to aplikacje... żadnego zszywania kawałeczków, ech... :)
po drugie aplikacja w wersji XXL... wiecie, że aplikacje są mi nieobce i mam już na koncie sporo tych "trudnych", ze skomplikowanymi albo malutkimi detalami... ale kot o wzroście 78 cm to było wyzwanie :)
po trzecie - ciemne tło i "same gładkie" tkaniny, bez wzorów... w zasadzie w użyciu były tylko trzy kolory, nie licząc zielonych oczu kota i szarych elementów pyszczka... jakże inne to było szycie z tego powodu :)

poznajcie zatem Kota Wielkiego :)
projekt - na dowód swej wielkości sfotografowany w towarzystwie mojej stopy :)

jak widać po stanie podłogi na tym zdjęciu - miałam dodatkowe atrakcje... w tym czasie trwał bowiem ostatni etap remontu elewacji i tarasu nad pracownią... panowie akurat tynkowali i malowali uszkodzoną przez zacieki ścianę "u mnie".... czasem było mi trudno... zwłaszcza gdy trzeba było poruszać się niczym konik szachowy między przestawionymi meblami i uważać, by nie ubrudzić materii... albo gdy pierwsze przymiarki kompozycji odbywały się dosłownie w powietrzu :)

przyszywanie aplikacji trwało i trwało :)

a tu już Kot w pełnej krasie...

i pikowanie, które najlepiej widać po lewej stronie :)

i wcześniejsze etapy pikowania...

 w trakcie pracy...

 gwiazdki wypikowałam na końcu - białą połyskującą nicią... 
a całość rozjaśniłam lamówką w kolorze ecru...

 i jeszcze dodatek - na prośbę Pani Sylwii uszyłam podusię do kompletu...
miała być właśnie z tym kotkiem - gotowym do tulenia :)

 tak oto prezentuje się całość czyli oba koty :D

...nie było łatwo, trudności piętrzyły się w trakcie szycia... musiałam rozwiązać kilka niespodziewanych problemów... no i dawno już tyle nie prułam :) miałam chwile zwątpienia... mogę powiedzieć, że trochę z panem Kotem "darliśmy koty"... ale na szczęście wszystko się jakoś ułożyło i rozstaliśmy się bez gniewu :)
Wielki Kot i jego poduszkowy kumpel są już w Gdyni u Pani Sylwii... w piątek zaś zostaną podarowane Pani Gosi... och, chciałabym zobaczyć Jej minę :)

***
a teraz jeszcze małe ogłoszenie:
otóż za namową moich szyjących Przyjaciółek i za zgodą Pani Sylwii postanowiłam zgłosić Wielkiego Kota do międzynarodowego konkursu - jesiennej edycji Blogger's Quilt Festival, organizowanego przez Amy Ellis.
Kot wystąpi w kategorii Applique Quilts

Zajrzyjcie na strony festiwalu - jest co podziwiać!
Linki do poszczególnych kategorii:
MiniSmallLargeAppliquéArtHand QuiltedHome Machine QuiltedModernOriginal DesignROYGBIVScrappyViewer’s Choice
Blogger's Quilt Festival - Fall 2015
Dodam jeszcze tylko, że duża grupa Polek bierze udział w konkursie - polskie prace są niemal we wszystkich kategoriach :)
Głosowanie rozpoczyna się 29.10. i potrwa do 05.11. Aby oddać głos, należy kilknąć na serduszko w rogu zdjęcia wybranej pracy. W każdej kategorii można oddać aż trzy głosy.

pozdrawiam ciepło i mruczących snów Wam życzę :)

piątek, 9 października 2015

czysta radość :)

soczysty kolor.... wesołe spojrzenie... i energia... i uśmiech.... po prostu czysta radość...
czyż nie? :D
oto Pan Poduszor Guzikowy - bardzo uśmiechnięty :)

a tu po lekkim "tuningu" - oznakowany bowiem został imieniem Właścicielki :)

niechaj tuli się do Zosi i rozchmurza :)
i Was też niech "uśmiechnie"... tego nam trzeba jesienią jakby bardziej, prawda?....

miłego uśmiechania,  a ja idę kończyć szycie różności i pakować kram na kolejną "wyprawę"... tym razem odwiedzimy Zamek Grodziec :


...zapowiadają chłody... jesienne buty, rękawiczki, szal, ubrania "na cebulkę" mam na liście...
hmmm... tylko czy kotom i zebrom nie zmarzną ogonki? :)))

trzymajcie kciuki, pozdrawiam serdecznie!
Wasza opatulona