wtorek, 21 lipca 2015

samolot uszyłam :)

serio, serio :)
uszyłam samolot - najprawdziwszy, poważny, pasażerski.... biały... czterosilnikowy...
i lata on sobie akurat po poduszce dla Dylano... :)

o tak:

na skrzydłach flagi Polski i Holandii,
krajów, z których pochodzą rodzice Dylano...

 a plecki poduszki dwukolorowe...

 prawda, że różne rzeczy szyje człowiek? :))

sobota, 18 lipca 2015

miciusie...

kotki... koteczki... miciusie...
powstały najpierw w wersji "coś szybkiego, nietrudnego do uszycia z dziećmi na warsztatach"... spodobały się... uszyłam już z maluchami i młodzieżą kilkadziesiąt sztuk....

a potem wymyśliłam wersję "miciuś ino-ino".... bo to miłe maskotki w sam raz do dziecięcej rączki... miałam dobre przeczucie - miciusie zawojowały serca dzieci :D
właśnie zszywam kolejne miękkie stadko... wraz z innymi zwierzątkami zapełnią kram ino-ino w plenerze :)


...ostatnie szwy zwykle gdzieś na świeżym powietrzu czynię... co wzbudza zdziwienie, ale i zachwyt obserwujących mnie klientów :) hop-siup i miciuś gotowy:


a tutaj jeden z miciusiów warsztatowych, tych szytych z dziećmi:


pozdrawiam ciepło :)
i wracam do zszywania......

środa, 10 czerwca 2015

Poduszory :)

inwentarz ino-ino powiększył się o nowe stwory....
to poduszki - potwory czyli Poduszory :D
mimo swej "potwornej" aparycji, Poduszory mają usposobienie pogodne i łagodne... są wielkimi pieszczochami... z zamiłowaniem do tulenia, do szeptania przed snem, do mruczenia.... i - co dość ważne - wyłapują koszmary, by potem odesłać je w siną dal :)


przedstawiam Państwu PODUSZORY :)

 




...Poduszory wybierają się w najbliższy weekend na wycieczkę do Polkowic :)
chcecie je poznać osobiście? - zapraszam do Polkowickiego Centrum Piknikowego w dniach 13-14 czerwca...


będziemy tam w komplecie - z całym ino-ino zwierzyńcem :))
tymczasem oddalam się do kotków zszywania.....

wtorek, 2 czerwca 2015

kurz....

blog zarasta nieco kurzem...
no cóż... to dlatego, że ja "łykam kurz pracując w terenie" - czyli razem z Pracownią Na Schodku Chwili  rozstawiamy kram to tu, to tam.... ot taki los rękodzielnika - koczownika :)

w pracowni wciąż szyją się nowe kotki....

 i zebry...

i poduszki...

i nawet duże formaty.... 


oczywiście - to wszystko niemalże równocześnie... a ręce tylko dwie... i doba z limitem czasu....
ech... padnę... i osiądzie na mnie kurz niezrealizowanych pomysłów...

środa, 20 maja 2015

psiak...

taki psiak mieszka od dziś w Krakowie...
fajnie ma...




...a moje tęsknienie za spacerem po Kazimierzu, gorącą czekoladą wypitą niespiesznie w pewnej zaczarowanej kawiarence i miejscem na filarze Mariackiego, którego zawsze dotknąć muszę - teraz, w środku nocy, zrobiło się przeogromne.....
ach naszły mnie zamyślenia takie... jak to przy szyciu nocą......
dobranoc...