wtorek, 22 marca 2016

króliczki...

...nie ma mnie tu... to fakt...
nie ma mnie... bo jestem w pracowni... albo pracuję "w terenie" - czyli na jarmarkach i warsztatach... jednym słowem - ręce mam wciąż zajęte... a zaległości blogowe mnożą się coraz liczniej... co najmniej tak, jak króliczki :D
cóż poradzić? 










ogonek - ważna sprawa ;)



 

projekt specjalny - Uszaty z bajki "Jej Wysokość Zosia"

 Uszaty w porównaniu ze "zwykłym" królikiem

  ....a na koniec - cudowna radość Karoliny w chwili, gdy otrzymała swojego króliczka :D
mówię Wam - warto szyć!

pozdrawiam cieplutko i.... kicam do dalszej pracy :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

króliki dla Moniki :)

...walentynkowe króliki dla Moniki :)
będą mieszkały w sypialni, w której na jednej ze ścian tapeta jest jak łąka... cudowna! :)








Pani Króliczkowa :)

i Pan Króliczek :)

....dobranoc... słodkich snów...

pozdrawiam cieplutko...

wtorek, 19 stycznia 2016

Lew...

...kolejny szyciowy rok zaczął się z przytupem i przygodami... opowiem pewnie o nich niedługo... tymczasem usiłuję uporać się z tym i owym... zamknąć stare, rozpocząć nowe... i mimo wszystko z optymizmem spoglądać przed siebie... choć.... już teraz wiem - to będzie rok zmian...

...przydałby mi się taki wewnętrzny odważny Lew :)  
a może lepiej - Lwica... wszak to ona jest "bardziej".... :)))

Lwicy jeszcze nie szyłam...
ale Pana Lwa, całkiem niedawno, i owszem:

dobrego roku, Moi Drodzy...
ściskam serdecznie!

sobota, 28 listopada 2015

oswajanie Lisa...

....czytałam "Małego Księcia" kilka razy w życiu - jako mała dziewczynka, nastolatka, studentka i jako mama chłopców też... i - jak się domyślacie - odkrywałam zakamarki tej książki za każdym razem na nowo :)
ale ten pierwszy raz czytała mi go Mama... wielokrotnie wracałyśmy potem do "sceny z Lisem"... to był nasz ulubiony fragment... mądra opowieść o oswajaniu, przyjaźni, bliskości, zaufaniu....
...pamiętam, że w szkole podstawowej miałam brać udział w konkursie recytatorskim... i nijak mi "nie wchodził" oraz "nie wychodził jak należy" tekst zaproponowany przez panią polonistkę... ćwiczyłam i ćwiczyłam... i wciąż to nie było to... w wieczór poprzedzający konkurs Mama słysząc jak się "męczę" zarządziła zmianę... ryzykowną!
...nazajutrz podczas konkursu recytowałam fragment z "Małego Księcia"... z Lisem rzecz jasna....  mina pani - bezcenna :) i zasłuchanie szanownej komisji, i brawa... wygrałam... a pani mi wybaczyła :)  zaś w dalszym etapie ogólnopolskim mówiłam już pięciominutowy tekst napisany samodzielnie... no cóż... pod prąd to ja często szłam... oj tak... :)

ale wróćmy do Lisa...
Ola (Lexie's Art) poprosiła mnie o uszycie Liska dla swej Córeczki w prezencie urodzinowym... Nika zakochała się w Lisku z wersji filmowej "Małego Księcia" i marzyła o posiadaniu takiej właśnie przytulanki... 
obejrzałam sporo zdjęć w sieci (bo oglądanie filmu jeszcze przede mną....), zakasałam rękawy, przekopałam pudła z kawałkami polarów, zarysowałam pół notesu.... aż wreszcie siadłam do maszyny :)
i jest - Lis...
gotowy do oswajania :)

Lis osiągnął rozmiar niemal 95 cm wraz z ogonem (tułów = 62 cm)
mnóstwo miękkości do tulenia :D




Nika - życzę Ci mądrych i dobrych Przyjaciół... wszystkiego najlepszego! 
a Wszystkich zachęcam - zajrzyjcie do "Małego Księcia" i opowieści o Lisie...


 P.S. ....jeszcze o Bloggers Quilt's Festival dwa słowa... sam konkurs rozegrał się w dziwnej atmosferze i z wielkim zamieszaniem podczas głosowania... dość powiedzieć, że oddane głosy zaczęły znikać w trakcie Festivalu, a organizatorka nie odpowiadała na maile... cóż... nie mam ochoty tego komentować....
jednakże DZIĘKUJĘ Wszystkim za wsparcie, głosy, miłe słowa... za odzew po prostu...
Tęcza Dobrych Życzeń zajęła ostatecznie drugie miejsce w swojej kategorii, natomiast Wielki Kot wygrał wśród quiltów z aplikacjami! :) :) :)

czwartek, 29 października 2015

Tęcza Dobrych Życzeń - Blogger's Quilt Festival

...miałam napisać o Tęczy dawno temu... ale wciąż "coś" i czas umykał... przed tygodniem zmobilizowałam się wreszcie i uporządkowałam zdjęcia z szycia tego patchworka... Jo Ho już dawno namawiała mnie, by pokazać ów quilt światu na Blogger's Quilt Festival.... pomyślałam - może i fakt, przynajmniej wreszcie się skupię i opublikuję opowieść tęczową... ale... ale szyłam inne rzeczy, a potem intensywnie Wielkiego Kota i nie znalazłam wystarczająco dużo spokojnych chwil, by się tęczowym postem zająć jak należy....
dziś natomiast mija termin zgłoszeń do Festivalu... nie mam więc wyboru: albo teraz, albo innym razem :)
... zatem - opowieść będzie krótka, za to z dużą ilością zdjęć :D

Tęcza Dobrych Życzeń powstała w maju w prezencie ślubnym dla Martyny i Krzysztofa... w planach miałam quilt czarno-biały (bo Martyna rysuje komiks), ale na szczęście zapytałam Państwa Młodych, co im się marzy.... marzył im się kolor... duuużo koloru... a jednocześnie elegancja... i tak powstał patchwork bardzo tęczowy:


oto fotorelacja z szycia Tęczy Dobrych Życzeń

układanki, układanki....
 

po wielu godzinach układania, cięcia i zszywania: 

podczas ostatniego etapu układanek z otuchą i pomocą w szyciu przybyła Asia
Kochana - bez Ciebie nie dałabym rady! Dziękuję :D
po skończonej pracy zrobiłyśmy pamiątkowe zdjęcie :))

  moje ulubione jasne tło :)

 przygotowania do pikowania

i pikowanie nocą późną :) 
[maszyna Janome MC6600, rama Bernina]

 zdejmowanie z ramy

a na koniec lamówka - uszyta także tęczowo :)

Quilt osiągnął spory rozmiar - około 200x230 cm, ale niestety nie zapisałam dokładnych wymiarów i nie pamiętam :)
Najważniejsze, że bardzo spodobał się Martynie i Krzysiowi! Kochani - jeszcze raz wszystkiego dobrego!!!

W tym miejscu chciałabym jeszcze podziękować bardzo Marcie ze sklepu Craftfabric, która błyskawicznie odpowiedziała na mój mail, a potem przygotowała i wysłała zestaw brakujących tkanin. Dziękuję....

***
a jeśli chodzi o festiwal - Tęczę Dobrych Życzeń zgłaszam w kategorii patchworków tęczowych :) czyli ROYGBIV

ufff... mam nadzieję, że tą nagłą blogową nad-aktywnością nie zmęczyłam Was zanadto...
miłego dnia Wszystkim!