czwartek, 19 sierpnia 2010

matematyka w szyciu :)


szyję koty... znów :)) będą różne: słonecznie żółte, czekoladowo-kasztanowe, niebieskie jak niebo, a nawet czerwone... w kwiatki, w paski, w kratkę... szyję  równocześnie sporą porcję kociaków - bo tak łatwiej...  upraszczam sobie pracę  krojąc od razu potrzebną ilość pasków (lub zaglądam do "kociego koszyka", do którego tnąc tkaniny do innych prac wrzucam przy okazji ucięte paski na kociaki)... zszywam, stębnuję, przecinam.. znów zszywam, stębnuję, przecinam... aż powstanie patchworkowy panel - pasiasta tkanina, na której mogę narysować części kota... potem zmiana stopki i ściegiem atłasowym naszywam podklejone wcześniej i wycięte serduszka czyli pyszczki i nosy... tak planuję kolejność, by jak najrzadziej zmieniać nitkę - czyli szyję seriami kolorów...  następnie prace ręczne - haftowanie wąsów i uśmiechów, przyszywanie guziczków... znów zmiana stopki, bo wreszcie mogę obszyć tułów i głowę... hmmm... teraz ponownie prace ręczne - wycinanie, nacinanie zapasów szwów w newralgicznych miejscach... wywracanie na prawą stronę, co nie jest najłatwiejszym zajęciem... aż następuje wyyy-pyyyy-chaaa-nieee ;)... a potem już prawie myk-myk - trzeba "tylko" zaszyć otwory (te służące do wywracania) i umocować łebek na reszcie kota... uffff.......

i wiecie co? policzyłam szyjąc tę serię... policzyłam i wyszło, że po to, aby uszyć jednego kota muszę przeszyć po prostej około 8metrów! i to nie licząc przyszywanych zygzakiem pyszczków..... byłam zaskoczona!!!  sprawdziłam raz jeszcze - nie chce być inaczej - suma wszystkich szwów łączących paski oraz stębnówek wzmacniających owe łączenia plus długość szwu wokół  tułowia i głowy to razem 8 metrów....

oto przed Państwem 16 metrów szwów w kocim duecie :))


matematyka jest w szyciu ważną sprawą ;-)  by wszystko pasowało, by nie zabrakło tkaniny w połowie realizacji projektu, by efekt końcowy miał oczekiwane rozmiary... linie proste i krzywe, kąty, przekątne.... i tak dalej...
ale tym razem.... hmm... po prostu matematyka uruchomiła mi wyobraźnię..... stado kotów... po 8 metrów szycia w każdym..... koci maraton :-)

18 komentarzy:

  1. tak ale to proste równania.Chyba nie wyliszasz
    logarytmami albo ciągami geometrycznymi
    niepotrzebna też jest mediana ...

    OdpowiedzUsuń
  2. ale koty przeurocze pokaż wszystkie

    OdpowiedzUsuń
  3. "wszystkie" nie są jeszcze gotowe... są na różnych etapach... od zszywania panelu, przez wywracanie i wypychanie, do ostatecznego zszywania ;))) będą juuuuuutro :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowne! nie mogę się na nie napatrzeć!
    a matematyka właśnie to jest coś co mnie mniędzy innymi od szycia odstrasza hehe

    OdpowiedzUsuń
  5. Matematyka brrrrr..... ale kociaki śliczne! Czekam na następnę zdjęcia ośmiometrowców :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kociaki niemalże mruczą. ((: Warte zachodu i matematyki, która przecież nie jest taka straszna po oswojeniu. (((:

    Ściskam i dziękuję. (:

    OdpowiedzUsuń
  7. Przy szyciu czasem trzeba pogłówkować ,bo niby elementy małe ,ale niech zabraknie choćby pół centymetra na szew i z efektu nici .Ty to perfekcyjne wyliczyłaś ,bo kociaki urocze.

    OdpowiedzUsuń
  8. są piękne.Można zapytać,ile kosztuje taki kotek?I ile on ma cm?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasiu, zachwycające koty mimo tego wykładu, którym nieomalże zniechęciłaś do szycia! Matematyka... wolę ją nadal intuicyjnie stosować niż w pełni świadoma.
    Ale to fakt, i nie da się bez stosowania i zapamiętywania kilku liczb sprawnie szyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dość, że zdolna, to jeszcze ergonomiczna, super efektywna, sprytna, bystra i znająca się na matematyce. Jak dla mnie ideał! Cudne koty, Kasieńko. Miłego weekendu i... zajrzyj do maila :)

    OdpowiedzUsuń
  11. sympatyczne kociaki :) i kolory mają super :)

    OdpowiedzUsuń
  12. cudasne!:) kolory slicznie dobrane:)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. oj to będzie pokaźna kolekcja pięknych barwnych i radosnych kotów

    OdpowiedzUsuń
  14. koty są fantastyczne! Ilość szwów oszałamiająca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jesteś niezwykle precyzyjna - koty prześliczne - a Twój wykład "matematyczny" uzmysłowił jak matematyka przydaje się w życiu jeśli się wie jak ją stosować - czekam na pozostałe koty by usłyszeć ich mruczenie Wanda

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana matematyka nigdy nie zawodzi, licz ile chcesz, bylebyś tylko pokazywała nam te wszystkie uszyte cudeńka - inaczej Twoich kotów nie nazwę. Są cudne :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Zielony noniu mnie rozbroił... :) Sliczne kociaki... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jaki cudowne Kociska!
    Wspaniałe...te kolory...Masz babeczko talent.
    Pozdrawiam serdecznie;-)

    OdpowiedzUsuń

...już teraz dziękuję Ci za słowa, które zostawisz... dzięki nim wiem, że pracownia nabiera życia...