niedziela, 12 listopada 2017

bezsennie....


czasem jest bezsennie....
a bezsenność niekiedy wielkie oczy ma i jak sowa w ciemność patrzy...

bardzo dawno temu (mogłabym napisać nawet, że dawno i na dodatek za siedmioma górami, za siedmioma lasami) uszyłam taką sowią rodzinę - na trzech wielkich poduchach... i tak jakoś na okoliczność dziś mi się o tym przypomniało....


i sówki z bliska po kolei :)







 ....cóż... czasem jest bezsennie...
i wtedy trzeba dobre ścieżki myślom znaleźć... i zaklęć garść, co są jak gwiezdny pył...
dobranoc...

7 komentarzy:

  1. śliczne te sóweczki; każda inna a co jedna to uroklisza! najpiękniej prezentują się wszystkie razem:) muszę kiedyś uszyć podobne trio

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję Ci bardzo za miłe słowa :)
    uszyj, uszyj koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wzór. Poduszeczki bardzo spodobały się mojej córce. Chciałaby mieć też w pokoju tapety z podobnymi wzorami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne sówki, zakochałam się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sliczne sowy. Kazda inna i razem tworza super zestaw

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny komplet siostrzanych a może bratnich sów....jakaś taka siła spokoju od nich płynie...

    OdpowiedzUsuń

...już teraz dziękuję Ci za słowa, które zostawisz... dzięki nim wiem, że pracownia nabiera życia...